Lecz ta sroga zajadłość nie wprzód was odbiegnie,

Póki choć jeden trupem na placu nie legnie

I krwią strasznego wojny boga nie nasyci».

To skoro wyrzekł, zaraz silny oszczep chwyci

I rzuca na Pandara. Ten celu nie zboczy:

Ręka samej Pallady niesie go pod oczy,

Utrafia w nos, tnie język i zęby wybija,

Tam wychodzi, gdzie z brodą złączona jest szyja.

Padł, a oręż i świetna zbroja na nim szczękły;

Tym jękiem się ogniste rumaki przelękły