(Który dzisiaj dwóch ludzi, choć z największą mocą,

Niżeli z miejsca ruszą, dobrze się zapocą,

Lecz Diomed podźwignął z małym bardzo trudem),

Uderzył w miejsce między biodrami i udem.

Łamie kość, rwie głaz żyły i skórę rozdziera:

On pada na kolana, ręką się podpiera,

A cień mu czarny zaraz się w oczach rozwinął.

Już by był Ajnejasza zły wyrok nie minął,

Już by się jego dusza była nie wybiegła,

Gdyby w niebezpieczeństwie syna nie postrzegła