Kiprys, co go powiła ojcu, gdy pasł woły.

Ta go pieszczoną dłonią uchwyciwszy wpoły

I śnieżnymi dokoła okrywszy zasłony,

Aby od kogo z Greków nie został raniony

I duszy nie wyzionął, unosiła z pola.

Stenelowi pamiętna Diomeda wola;

Więc daleko od wrzawy Aresa, na stronie,

Swoje lejcem do wozu przywiązuje konie,

A Ajnejasza z grzywą przepyszną rumaki

Czym prędzej między greckie prowadzi orszaki.