Nieprzejrzanym dokoła cieniem go oblecze.

Do Kiprydy zaś Tydejd groźnym tonem rzecze:

— «Idź stąd, córo Zeusa, nie tu twe zalety:

Alboż nie dość, że słabe uwodzisz kobiety?

Jeśli ci jeszcze wojny pożądać się zdarzy,

Sama jej wzmianka róże z twojej spędzi twarzy».

Tak mówił, ona wolną stopą rzuca pole,

Pomieszana i ostre z rany cierpiąc bole...

A tymczasem Diomed Ajnejasza ściga,

Wie, że go w swoim ręku sam Apollo dźwiga,