Nad niezgłębionej rzeki wstrzymuje się brzegiem,

Która nurty do morza bystrym pędzi biegiem

I w tył uchodzi, groźnym przerażony szumem:

Tak się cofnął Diomed i rzekł między tłumem:

— «Widzicie, jaki Hektor, mężni przyjaciele,

Jak śmiało dzidą robi, jak zastępy ściele:

Nieustannie go boska zasłania opieka;

Teraz Ares jest przy nim w postaci człowieka.

Cofnijcie się, do Trojan obróciwszy czoła,

Nic przeciw bogom wasza prawica nie zdoła!»...