— «Do Achilla namiotu śpiesznym idźcie krokiem

I przywiedźcie tu jego brankę z czarnym okiem.

Jeśli nie da, sam wezmę, gdy tam z wielą przydę60,

A to większą mu sprawi boleść i ohydę».

Tak zalecił, groźnymi rozwodząc się słowy.

Struchleli biedni ludzie na rozkaz takowy,

Idą powoli, ciężkim ściśnięci kłopotem.

Siedzącego zastają wodza pod namiotem;

Achilles ich spostrzegłszy zasmucił się srodze;

Ci, króla czcią przejęci, w wielkiej byli trwodze,