Z przeszłych on rzeczy wnosić przyszłości nie umie

I gubi Greki, głupiej dogadzając dumie».

Natychmiast wierny Patrokl z miejsca swego wstaje,

Ślicznego lica brankę posłańcom oddaje;

Wracają się pod namiot Atryda szeroki,

Z nimi niewiasta idzie niechętnymi kroki.

Odchodzi od swych Pelid i łzy hojne toczy,

Z dala siada na brzegu, w morze wlepia oczy

I wyciągnąwszy ręce, tak matkę zaklina:

— «Gdyś mnie krótkiego życia dała na świat, syna,61