Matko! Przynajmniej Kronid62, co piorunem włada,

Niechaj mi sławne imię i wielką cześć nada;

Lecz nie znam jej, gdy Atryd63 zdobycz gwałtem bierze,

Którą mi zgodnie greccy przyznali rycerze».

To mówiąc, łzy wylewa rzęsistym potokiem.

Siedząc w morzu, pod ojca podeszłego bokiem,

Słyszy te żale matka64, na kształt mgły wychodzi,

Tuż siada, ręką głaszcze i jęki łagodzi.

— «Czego płaczesz? Skąd, synu, boleść masz tak wielką?

Powiedz i nic nie zataj przed twą rodzicielką».