Widzi Archeptolema, mężnego rycerza,

Wraz go sadza na wozie i lejc mu powierza.

Byłyby srodze zbite dardańskie538 narody

I do miasta wpędzone jak do stajni trzody,

Gdyby tego nie postrzegł władca wiekuisty;

Zatem strasznie grzmieć zaczął i piorun ognisty

Tuż przed bystrymi końmi Diomeda cisnął;

Z zajętej na powietrzu siarki płomień błysnął.

Tym przestraszone konie pod dyszlem upadły,

Świetny lejc z rąk upuszcza sam Nestor wybladły