Odzywała się w ręku jego wdzięczna lira
(Łup ten, gdy Teby zdobył, znój jego nagrodził),
Śpiewał rycerskie dzieła, tak swe bóle słodził.
Patrokl siedząc naprzeciw nadstawuje ucha
I w milczeniu do końca jego pienia614 słucha.
Wtem posłowie wchodzą. Odyseusz na czele,
Stają przed bohaterem. Zadziwiony wiele,
Rzucił lirę i z miejsca natychmiast wyskoczył;
Wstał i Patrokl zdumiony, skoro wodzów zoczył615.
— «Czyli616 was tu potrzeba, czyli przyjaźń trudzi