W tiarze, w berle słaba dla ciebie zasłona.

Chyba mi starość córkę twoją wydrze z łona;

Od swych daleko, w Argos20 na zawsze osiędzie,

Tam wełnę tkać i łoże moje dzielić będzie.

Pójdź precz! Ani mnie gniewaj, żebyś został cały!

Rzekł król; zaląkł się starzec i odszedł struchlały.

Szedł cicho ponad morze, gdzie huczały fale,

A gdy już był daleko, wynurzył swe żale

I syna pięknowłosej tak prosił Latony:

— «Boże! Którego Chryza doznaje obrony,