Zagniewany Achilles o dziewicy wzięcie,

Nigdzie nie wyszedł, siedział na swoim okręcie;

Nikt go nie widzi w boju, nikt w radzie nie słyszy,

Lecz w smutku pogrążony za bitwami dyszy.

Gdy przeszło dni dwanaście, nieśmiertelne bogi

W niedostępne Olimpu wracają się progi,

Kronid69 przodkuje70 wszystkim do górnej stolicy.

Tetys, pomna synowi danej obietnicy,

Zostawia ojca, rzuca niezgłębione morze,

I do nieba o rannej dostaje się porze.