Kronida, który grzmiące pioruny zapala,

Na wierzchołku Olimpu był od bogów z dala.

Siada przed nim bogini z pokorną postawą,

Ręką lewą kolana, brodę ściska prawą

I rzecze: «Bogów ojcze, jeślim kiedy ciebie

Lub uczynkiem, lub słowem ratowała w niebie,

Skłoń ucho na me prośby, pamiętny przysługi:

Daj cześć synowi memu, gdyś wiek dał niedługi!

Widzisz, jako nad ciężką obelgą łzy roni:

Wydarł mu gwałtem Atryd owoc dzielnej dłoni;