Raz krwawym błyśnie światłem, drugi raz się skryje:
Tak Hektor, miecz na greckie zaostrzając szyje,
Już w pierwszych widzian rzędach, już w ostatnie leci,
A miedź na nim jak groźna błyskawica świeci.
Jak żniwiarze na polu możnego dziedzica,
Gdzie mu się zrodził jęczmień lub piękna pszenica,
Tną naprzeciwko siebie, gęste lecą kłosy:
Tak Trojanie i Grecy przez okrutne ciosy,
Niepomni o ucieczce, jak wilcy zażarci,
Biją się, w srogim boju zarówno uparci.