Jak wicher, gdy się nagle powietrze zachmurzy,
Wylatuje z obłoków i ocean burzy...
Już by Achiwów srogi wyrok nie oszczędził,
Już by zwycięzca Hektor do naw ich zapędził,
Gdy Odyseusz w te słowa zagrzał Diomeda:
— «Cóż to? Czyli nasz oręż odporu już nie da?
Stań przy mnie, spólną bronią ważmy bój zacięty!
Jaka hańba, gdy Hektor zapali okręty»!
— «Nie ustąpię ja kroku — Tydejd odpowiada
Wstrzymam nieprzyjaciela, co nam na kark wsiada.