Który złoto świetnymi obwodzi okręgi.

Z takim puklerzem idzie wódz Lików narodu.

Jak lew na górach karmion, niecierpliwy głodu,

Długo w krwawej paszczęce nie mając mięsiwa,

I na bronną owczarnię śmiało się porywa,

Choć tam straż czuwającą z każdej widzi strony,

Choć gotowi i męże, i psy do obrony,

Jednak, żwawy, od owiec nie odejdzie wprzódy,

Aż uderzy i albo porwie co z zagrody,

Albo ostrym pociskiem ranny sam polegnie: