I poprzeczne ciężarem zapory wyruszył:

Wstrząśnione bramy ciężkim zahuczały grzmotem,

A na bok wyskoczyły podwoje z łoskotem.

Czarnej burzy podobny w bramy Hektor leci,

Miedziana zbroja na nim groźnym blaskiem świeci,

Kręci dwoma wielkimi groty rycerz srogi:

Nikt by go tam nie wstrzymał, chyba same bogi.

Ogień mu w oczach pała, gniew bucha mu z czoła,

I by natychmiast na mur szli, na swoich woła.

Na głos jego posłuszni, ci na wieżę skoczą,