Jeszcze Meryjon skoczył, podobny do sępu837,

Grot wyrwał i do swego cofnął się zastępu.

Nie była Politowi tajna brata dola:

Bieży, w ręce go bierze, uprowadza z pola;

W tyle rot się znajdował jego wóz wspaniały,

Tam na niego i giermek, i konie czekały.

Jedzie do miasta jęcząc, krwią wszystek838 oblany,

Która strumieniem z świeżej wytryskała rany.

Wzmaga się rzeź, krzyk wkoło straszny się rozlega;

Nagle na Afareja syn Anchiza wbiega,