Krętymi nurty żyzne pola przerzynały,

Wspaniały wóz i bystre zatrzymali konie,

Zsadzili go na ziemię, wodą zlali skronie.

Odzyskał dech bohater, na nogi się dźwignął,

Otworzył oczy, z piersi krew czarną wyrzygnął,

Lecz upadł znowu, znowu zawarły882 się oczy:

Tak go ciężko Ajasa cios ogromny tłoczy.

Najlepsza dla Achajów zajaśniała pora,

Gdy z placu schodzącego postrzegli Hektora;

Natarli zatem, nowym zapałem zagrzani.