Wtedy z mieczem dobytym Penelej przypada,

Tnie w szyję: głowa z włócznią, którą jest przebita,

I z przyłbicą upada. Zwycięzca ją chwyta,

A podniósłszy utkwioną na żeleźcu głowę,

Wielkim głosem do Trojan tak obraca mowę:

— «Niechaj Ilijoneja i ojciec, i matka

Lubego syna płaczą aż do dni ostatka!

Lecz i żonie Promacha ten dzień smutny będzie,

Gdy z powróconej floty mąż jej nie wysiędzie».

Rzekł, a wszystkich Trojanów strach ogarnął blady,