On, gdy mu jeszcze zguby zły wyrok nie niesie,

Chowa się między skały albo w gęstym lesie;

Wtem gdy się lew pokaże, krzykiem ich wzbudzony,

Psy i myśliwcy w różne rozpierzchną się strony:

Tak trwożnych pędzą Trojan szeregami Grecy,

Tną mieczami, dzidami przebijają plecy;

Lecz gdy ujrzą Hektora, przejęci są trwogą,

I cała ich w tym siła, że uciekać mogą...

Idą Trojanie, Hektor wielkim stąpa krokiem,

Apollo go poprzedza odziany obłokiem: