W rękach jego egida nieśmiertelna błyska,

Frędzle ją srożą, groźny blask daleko ciska,

Na postrach ludzi Hefajst921 dał ją panu nieba922;

Taka egida rękę uzbrajała Feba.

Ścisnąwszy swe zastępy czekają Achiwy923;

Z obu stron krzyk powietrze napełnia straszliwy,

Z mocnych rąk dzidy, z brzmiących cięciw lecą strzały:

Jedne się w łono mężów szlachetnych dostały,

Drugie nie dojdą ciała i w ziemię się wbiją,

Ani się krwi tak chciwie żądanej napiją.