Leci na ziemię, głownia948 z ręki mu wypada.

Patrząc na śmierć krewnego Hektor się rozjada

I wielkim głosem woła na trojańskie szyki:

— «Trojanie i Dardany, i waleczne Liki!

Nie ustępujcie z miejsca, walczcie w tej ciaśninie949

I nie dajcie wziąć zbroi950 po Klitiosa synie»!

Skończył i długą dzidę w Ajasa wymierzył;

Chybił go, Likofrona951 mężnego uderzył.

Przymuszony z Kitery uciec dla zaboju952,

Ajasowi w rycerskim towarzyszył znoju953;