Odciął mieczem postronki; zaraz Ksant i Bali

Na swym stanęli miejscu i lejca słuchali.

Z nowym oba zapałem wznieśli ręce silne,

Lecz w dłoni Sarpedona żelazo omylne,

I tylko, lecąc, pocisk nad ramieniem świsnął.

Patrokl zaś grotu z ręki daremnie nie cisnął:

Utrafia tam rycerza dzida zapalczywa,

Gdzie się we wnętrzu serce bezpiecznie ukrywa...

Jak buhaj1094, który licznym stadom przewodniczy,

W paszczęce ogromnego lwa okropnie ryczy,