Boską ręką i ludzkim osłabiony ciosem,

Zaczął uchodzić rycerz przed ostatnim losem.

Obaczywszy to Hektor, wpośród zbrojnej rzeszy

Z żelazną w ręku dzidą za Patroklem śpieszy

I aż w głębi wnętrzności raz1128 utapia mściwy.

Padł z łoskotem i smutkiem napełnił Achiwy.

A jak odyniec, uciec nieznający podle1129,

Walczy na górach ze lwem przy maleńkim źródle,

Siłą chcąc rozstrzyc, kto z nich wody się napije,

Wreszcie lew zziajanego odyńca zabije: