Że go hojnie darują łupem greckie syny,

Skąd się ta złość nikczemna w podłym sercu warzy?

Zyskałże co od ciebie prócz samej potwarzy?

Ale ja ci oświadczam, co i w skutku będzie,

Jeśli, jak dziś rozpuścisz to złości narzędzie,

Niechaj mi głowę zdejmie okrutny zabójca,

Niech słodkie stracę imię Telemacha120 ojca,

Jeśli cię nie uchwycę, z szaty nie obnażę,

I zdarłszy, co wstyd kryje, ochłostać nie każę;

Wreszcie, rozkwilonego na razy bolące,