I przeciwko nim wszystkie swe siły wywiera.

Jak mnóstwo psów na dzika rannego naciera,

Pędzą, zapuścić w niego zęby ostre chciwi,

Za nimi postępują z daleka myśliwi,

Ale gdy zwróconego ku sobie postrzegną,

Drżące psy nagle w różne strony się rozbiegną:

Tak za nimi tuż w tropy szły przez czas niejaki,

Mieczem i dzidą bijąc, trojańskie orszaki.

Lecz gdy zwróceni groźnym spojrzą na nich okiem

I śmiałym się Ajasy postawią im krokiem,