Rzekł Hefajst — jak ją kochać, jak ją czcić należy!

Gdy wstydząc się kalectwa mego, z górnej wieży

Strąciła mnie na ziemię srogiej matki wola,

Doznałem, co to nędza, czułem, co niedola.

Wtenczas Tetys biednego litując się stanu

I Eurynome1286 skryły w łonie oceanu...

Gdy Tetys do mnie przyszła, uściskam ją mile,

Muszę się jej wypłacić za dobrodziejstw tyle.

Ty idź! Niech zastawiony stół gościnny będzie,

A ja miechy poskładam i całe narzędzie».