Dla nich dłonie niewiasty w miękkiej grzebią mące.

Tuż winnica, obfitym płodem obciążona:

Wśród złota, którym błyszczy, wiszą czarne grona.

Tyki ze srebra rzeźbiarz porządkiem zasadza,

Rowem ze stali, płotem z cyny ją ogradza,

A jedna tylko do niej wiedzie ścieżka kręta.

Tędy weseli chłopcy i raźne dziewczęta,

Gdy czas zbierania przyjdzie, z głośnymi okrzyki

Niosą ładowne1306 słodkim owocem koszyki.

W środku młodzieniec ruszać formingę1307 uczony