Już nie może się wstrzymać, żal w nim śmiałość nieci,
Jak ogień z groźną dzidą na zabójcę leci.
Ten widząc, z radości ledwie się posiada,
Z jaką prędkością, z jakim nań zapałem wpada!
— «Oto — dumnym rzekł głosem — oto jest morderca,
Który mnie najboleśniej przebił w głębi serca:
Z jego ręki najmilszy mój przyjaciel ginie!
Już nie będziem się szukać na krwawej równinie».
To mówi, a wzrok wściekły na Hektora ciska:
— «Zbliż się i leć czym prędzej w podziemne siedliska!