Trawi trupy, niezmiernym pożarem oddycha:

Cofa się rzeka w biegu, równina osycha.

Jak w jesieni hojnymi namoczone wody

Dech Boreasza1478 czyści z wilgoci ogrody,

Widok ten miłym czuciem gospodarza wzrusza:

Tak Hefajst pali trupy, równiny osusza.

Potem na rzekę zwraca pożary ogniste,

Zjada zielone wierzby, wiązy rozłożyste,

Topole i cyprysy, i te piękne ziela,

Których kwiat Ksantu brzegi tak wdzięcznie wyściela.