Igrające po głębiach ryby ledwie żyją,
Omdlewają od ciepła i na dnie się kryją.
Palą się wody Ksantu, wrą spienione wały.
Więc się smutnym odzywa głosem zaziajały:
— «Hefajście, żaden z bogów sprostać ci nie zdoła!
I ja ogniu strasznemu nie stawiłbym czoła.
Przestań! Pelid1479 niech mury trojańskie wypróżni!
Na co dane im wsparcie mnie i ciebie różni»?
Kipiała woda gęstą wyziewając parę.
A jako gdy zabiją wieprza na ofiarę,