Żona Hektora nie wie, co się z mężem dzieje,
Klęska publiczna przed nią jeszcze skryta samą,
Nikt nie doniósł, że Hektor został się za bramą.
Tkała płótno, na którym sztuką niedościgłą
Cudne obrazy lekką wyszywała igłą.
Sługi naczynie z wodą grzały w jej pokoju,
By miał gotową łaźnię mąż wrócony z boju.
Czułe troski, lecz próżne! Biednej w myśl nie pada,
Że go ręką Achilla zwaliła Pallada.
Wtem z wieży ucho smutne uderzają jęki;