Dobro jego łakomi1576 wydrą mu sąsiedzi.
Ach! Na cóż nie wystawia dziecka stan sierocy!
U przyjaciół ojcowskich żądając pomocy
Idzie z twarzą spuszczoną, z mokrymi oczyma,
Tego za płaszcz, drugiego za kraj szaty trzyma;
Ktoś przytknie do ust czaszę, tknięty jego skargi,
Lecz nie ochłodzi, ledwie odwilży1577 mu wargi.
Drugi, co pod rodziców cieniem szczęsny1578 rośnie,
Uderzy go rękami, słowem zelży sprośnie:
— «Pójdź precz — rzeknie — twój ojciec nie ucztuje z nami».