Przyjdzie do matki wdowy mój syn zlany łzami.

Dawniej obeldze takiej nigdy nie podpadał,

Szpik1579 czysty na kolanach swego ojca jadał,

A gdy sen przerwał jego igraszki dziecięce,

Wtedy troskliwa mamka wziąwszy go na ręce

Położyła w kolebce miękkim słanej puchem

I rozkosz snu — jej lekkim pomnażała ruchem.

Dziś cierpienie i nędza dla niego w podziele;

Imię Astyjanaksa1580 nie wesprze go wiele,

Które, czcząc ojca, dali synowi mieszkańce,