Pięknowłose, tam, z miasta, cieszyć rozszlochaną

Po mych gęsiach. Wtem orła z powrotem ujrzano,

Jak się spuścił i usiadł na belce u strzechy,

I głosem ludzkim rzekł mi te słowa pociechy:

— O córo Ikariosa, próżne twe zmartwienie!

To nie sen, to prawdziwe z nieba objawienie:

Tymi gęśmi są gachy, tym orłem ja byłem,

A twym małżonkiem jestem; to ja powróciłem,

Aby wszystkie te gachy wyciąć co do nogi! —

Mówił orzeł; mnie zaraz opuścił sen błogi;