Z komór wybiegły dziewki, takie, co zwyczajne

Zadawać się z gachami, miewać schadzki tajne.

Słysząc Odys ich śmiechy ważył w głębi duszy,

Czy się zerwie i wszystkie do jednej pokruszy,

Czy im jeszcze dozwoli na bezwstyd zbrodniczy

Raz ostatni? I serce w piersiach mu skowyczy

Jak u suki, co szczeniąt pilnując swych szczeka,

I zaczepia każdego przechodniego człeka.

Tak w nim wrzało i byłby na nie wraz uderzył,

Ale bijać się w piersi poryw ten uśmierzył: