A noc wszystkie boleści słodkim snem łagodzi.

Bo ledwo senność błoga powieki przyprószy,

Równie złe jak i dobre wymiata ci z duszy.

Lecz demon co noc na mnie sny okropne zsyła —

Czułam męża — spał przy mnie; postać jego była

Taka jak na odjezdnem, a ja ucieszona

Mniemałam tulić męża, nie marę, do łona”.

Tak mówiła. Wtem promień błysł złotej Jutrzenki,

I doszły usz Odysa te płacze i jęki;

Zamyślił się, bo ciągle snuły się widziadła,