Ongi stado on bydła, kiedym był chłopakiem,

Na smugach1093 kefalońskich powierzył mej straży;

A jam je tak rozmnożył, że się już nie zdarzy

Nikomu piękniejszego wyhodować bydła.

Ale mi ta hodowla nareszcie obrzydła,

Gdym zmuszon tuczyć mięsem żarłoczny brzuch gaszy,

Co nie dba o pańskiego syna ni się straszy

Zemsty bogów; bo gachy i na to już kroją,

By się włością królewską podzielić jak swoją.

O! nieraz ja z myślami biłem się i biję,