Coraz bardziej jątrzyły serce Laertiady.
Był tam pomiędzy nimi gbur nieokrzesany,
Rodem z ostrowu Same, Ktesippem nazwany;
Pyszałek, dął w bogactwa, więc mu się zachciało
Wziąć sobie po Odysie żonę pozostałą.
On głos zabrał i mówił do gachów gromady:
„Posłuchajcie, co powiem, wspólnicy biesiady!
Ten przybysz swoją cząstkę dostał, jak z nas każdy;
Wszak ująć coś gościowi rzecz naganna zawżdy
I niesłuszna, gdyż w domu goście równi sobie.