Inaczej byłbym ciebie na wskroś dzidą przeszył,

I ojciec by ci sprawił pogrzeb, nie wesele!

Radzę wam nie pozwalać sobie tu za wiele.

Nabyłem doświadczenia i własnym pojęciem

Poznam, co złe, co dobre: nie jestem dziecięciem.

Nawet umiem cierpliwie znieść, co widzą oczy,

Jak rzniecie bydło moje, jak wino się toczy

I wypróżnia spiżarnia. Opór byłby próżny

Jednemu przeciw tylu; lecz każdy mi dłużny

Zachować się przystojnie, kto gości w mym domu.