Niechaj sama na męża kogo chce wybierze;

I kto jej najhojniejsze dary niósł w ofierze;

Wżdy1098 sam nigdy nie śmiałbym odezwać się do niej,

By z domu ustąpiła. O, niech mnie bóg broni!”

Rzekł, i naraz coś gachom zrobiła Pallada,

Że wszystkich nieskończony, dziki śmiech napada.

Oszaleli! Śmiech parskał z ich szczęk wykrzywionych,

Połykali kawały mięsiw krwią czerwonych,

Łzy im ciekły, a serca owładnęły strachy...

Wtem boski Teoklymen rzekł, wskazując gachy: