Hej, mołojcy, za próg z nim, wywiedźcie na pole!

Jemu tu wszystko ciemno, noc go w oczy kole”.

Boski mu Teoklymen rzekł po raz ostatni:

„Na nic mi przewodnicy twoi nieprzydatni.

Mam, jak widzisz, wzrok, uszy, a i nogi zdrowe,

A szałem obłąkania nie zmąconą głowę.

Więc wyjdę z ich pomocą, bo i tak już wietrzę

Zbliżającą się biedę, która w proch was zetrze

Wszystkich co do jednego w Odysowym dworze,

Za urągania biednym, sprośne cudzołoże!”