I naraz się otwarły pod klucza obrotem.

Wszedłszy tam, na police1116 wspinała się potem,

Gdzie stały skrzynie, pełne odzieży woniącej.

Stamtąd sięgnęła po łuk, na kołku wiszący

W pięknych łubach1117, a zdjąwszy takowy ze ściany,

Siadła, cisnąc do serca łuk ten ukochany

Mężowski, teraz przez nią z łubów wydobyty,

I zaczęła w głos szlochać; a gdy zdrój obfity

Łez rzewnych ulgę przyniósł sercu zbolałemu,

Wprost poszła tam, do gachów zuchwałych teremu,