Ale tęsknota moja nigdy nie przeminie!”
To rzekłszy na pastucha Eumajosa skinie,
By topory i łuk ten przed nimi postawił.
Płacząc wziął je Eumajos i rozkaz jej sprawił.
Łuk ten widząc, Filojtios rozpłakał się rzewnie,
Co spostrzegłszy Antinoj strofował ich gniewnie:
„O, wy głupcy! Dzień biały, a wam sny się roją!
Zaprzestać mi tych szlochań, które niepokoją
I jątrzą serce pani, i tak już strapionej,
Odkąd mąż jej odjechał, na zawsze stracony.