Miecz mu dam obosieczny, sandały na nogi

I odeślę, gdzie pragnie, choć w najdalsze drogi”.

Wtem nagle jej Telemach przerwał nieciepliwy:

„Matko! Nic tu do łuku nie mają Achiwy.

Ja jeden, komu zechcę, dać go lub wziąć każę,

Zresztą nikt, choć ich tylu na naszym obszarze

W Itace i Elidzie mieszka koniorodnej!

Niech zatem nikt nie gwałci mej woli swobodnej,

Choćbym tego przychodnia łukiem chciał obdarzyć!

Lecz idź, matko, w komnatach swoich gospodarzyć,