Ten i ów z gaszej zgrai dawał mu po uchu:

„A nie rusz tego łuku! Porzuć to, pastuchu!

Niegodziwy szaleńcze! Bodaj psie paszczęki

Rozniosły cię na zębach, choć jadły z twej ręki!

Oby bogi to dały, Apollon to sprawił!”

Wrzeszczeli. Już by pastuch w miejscu łuk zostawił,

Tak groźby i te krzyki zmieszały biedaka,

Lecz naraz zagrzmiał nad nim rozkaz Telemaka:

„Odnieś łuk! Rób, co każę! Nie słuchaj ich krzyków!

Bo, choć młodszy, przepłoszę tak gradem kamyków,