„A więc się już rozstrzygnie, mamy bój stanowczy!

Teraz cel mam, jakiego nie miał żaden łowczy!

Zobaczę, czy weń trafię, Febowi na chwałę”.

Rzekł — i w Antinoosa puścił gorzką strzałę,

Właśnie gdy ten po czaszę złocistą, dwuuszną

Sięgał, i już ją ręką chwyciwszy posłuszną,

Chciał do ust podnieść; umrzeć ani mu się śniło!

Któż by myślał przy godach, gdzie ich tylu było,

By się tam ktoś odważył, choćby jak waleczny,

Zgotować mu los czarny i wtrącić w cień wieczny?