Szukali po wszech ścianach w zajadłym ukropie —

Lecz ani jednej tarczy nie było ni kopie.

Więc, grożąc, Odyseja karali słowami:

„Na złe-ć wyjdzie, włóczęgo, żeś śmiał zadrzeć z nami!

Ale sztuka od razu! Pójdziesz wnet do ojców

Za zabójstwo pierwszego z itackich mołojców!

Żywot twój policzony, sępy cię tu zjedzą”.

Tak mu grozili w szale, bo iście nie wiedzą,

Czy zabił go umyślnie. — Głupcy! Ani marzą,

Że skrzydła bliskiej śmierci nad nimi się ważą!