Wyciągnęli koziarza pod belkę, co w szczycie.

Eumajos wiszącemu urągał sowicie:

„Prześpijże całą nockę tu sobie, mój zuchu!

Zasłużyłeś na takim wyciągnąć się puchu.

Pewnie złotopromiennej Eos nie zobaczysz,

Kiedy z morza wypłynie — i gachów uraczysz

Jaką kózką na obiad — o, to ich posili!”

I tak go wiszącego w mękach zostawili.

Sami się uzbroiwszy, drzwi zawarłszy za się,

Wrócili do mądrego Odysa na czasie.